Co oznacza 4/20 i dlaczego nieoficjalne święto konopi obchodzi się 20 kwietnia

Każdego roku 20 kwietnia na całym świecie, w parkach, na festiwalach albo po prostu w salonie, ludzie spotykają się, aby oddać hołd świętu, które nie ma miejsca w oficjalnych kalendarzach. Data nawiązuje do liczby 4/20, która od dziesięcioleci jest kojarzona z konopiami. Skąd wzięła się ta kombinacja liczb?

Gdybyś zapytał przypadkowego przechodnia, skąd wzięła się tradycja 4/20, odpowiedź prawdopodobnie brzmiałaby, że to policyjny kod na marihuanę albo ulubiona liczba Boba Marleya. Jedno i drugie to jednak całkowity mit, a dodajmy, że 420 to także numer kierunkowy do Czech, od dawna najbardziej zadymionego kraju Europy. Mimo to również nie jest to powód, dla którego 4/20 łączy się z konopiami. Prawdziwa historia jest znacznie ciekawsza i prowadzi nas aż za ocean, do Stanów Zjednoczonych.

Legenda zrodzona w Kalifornii

420flyer_optimizedJest lato 1971 roku, a grupa przyjaciół ze szkoły średniej San Rafael w Marin County w Kalifornii ma dużo wolnego czasu. Włóczą się po kampusie, siedzą na murku przed szkołą i stamtąd żartują sobie ze swoich kolegów z klasy. Dzięki temu po pewnym czasie zyskują od innych przydomek Waldos, co jest nawiązaniem do angielskiego słowa wall – ściana.

Być może jako odwet za jeden z żartów Waldos dostają od znajomego mapę, którą rzekomo otrzymał od swojego brata ze straży przybrzeżnej. Na niej miało być zaznaczone tajne poletko pełne najwyższej jakości konopi, które żołnierze zasadzili, ale nie mogą zebrać. Grupa przyjaciół nie zastanawia się zbyt długo i na następny dzień umawia się przy pomniku Louisa Pasteura przed szkołą, zgadliście, o 4:20 po południu. Waldos palą jointa i ruszają na poszukiwania, które kończą się niepowodzeniem. Następnego dnia wyruszają na łowy ponownie i jeszcze przez wiele dni później. Waldos nigdy nie znajdują wymarzonego pola trawy i kto wie, czy kiedykolwiek w ogóle istniało. Co jednak ważniejsze, wspólnie spędzane popołudnia wzmacniają ich przyjaźń, która przetrwa całe życie.

Waldos zaczęli używać kombinacji liczb 4/20 jako kodu na wszystko, co związane z konopiami. Slangowy zwrot szybko przyjął się w szkole i wśród amerykańskich nastolatków zaczął rozprzestrzeniać się jak pożar. Na stałe wpisała liczby 4/20 do świadomości amerykańskich palaczy legendarna grupa Grateful Dead. Dave Reddix, jeden z Waldos, zaprzyjaźnił się z basistą zespołu Philem Leshem, który podchwycił ten zwrot i zaczął go używać. Niedługo potem kod 4/20 zaczął rozprzestrzeniać się w ogromnej i entuzjastycznie oddającej się konopiom społeczności Deadheads, jak sami nazywają się fani zespołu.

Od tajnych spotkań do pierwszych dużych wydarzeń

Waldos wprawdzie nigdy nie znaleźli swojego mitycznego pola marihuany, ale nieświadomie zasiali ziarenko, które wykiełkowało w światowy fenomen. W dużej mierze przyczynił się do tego Steve Bloom, reporter High Times, który pisał dla magazynu między innymi relacje z koncertów Grateful Dead. W grudniu 1990 roku Steve odwiedził występ zespołu w amerykańskim mieście Oakland. Jeden z Deadheads wcisnął mu do ręki dziwną ulotkę, która zapraszała na wspólne 4/20 o 4:20 po południu 20 kwietnia. Bloomowi pomysł się spodobał i zaczął regularnie używać liczby 4/20 w swoich artykułach. High Times przez lata były uważane za swoistą biblię kultury konopnej, a magazyn czytał każdy, kto chciał orientować się w świecie trawy, i to nie tylko w Ameryce. Z regionalnego slangu dzięki High Times zaczęto więc tworzyć międzynarodowo uznawany kod na konopie. Prawdziwą historię Waldos High Times opublikowały jednak dopiero w 1998 roku, kiedy jeden z członków grupy skontaktował się z ówczesnym redaktorem magazynu Hagerem, aby wyjaśnić tę legendę.

Pierwsze zorganizowane masowe wydarzenia nawiązujące do 4/20 zaczęły powstawać jeszcze przed końcem lat 80. Na przykład bostonska Freedom Rally w 1989 roku, która wzywała do zmiany prawa. Jeśli jednak obchody 4/20 mają jakieś duchowe miejsce, to bez wątpienia jest nim Hippie Hill. To łagodne zbocze w sercu San Francisco w Golden Gate Parku było najpierw nieoficjalnym miejscem, gdzie miejscowi chodzili sobie zapalić. Stopniowo spontanicznie powstało tu jednak coroczne święto konopi, które dziś przyciąga ogromne rzesze ludzi.

hippiehillOkreślenie 4/20 często stało się także symbolem wydarzeń walczących o zmianę prawa dotyczącego konopi. Wyrazistą postacią wczesnego aktywizmu 4/20 był Ken Gorman, weteran z Wietnamu, kandydat na gubernatora Kolorado i niestrudzony bojownik o legalizację konopi. To on w 1992 roku zorganizował pierwszy z corocznych „smoke-ins” na trawniku przed budynkiem stanowego kapitolu w Denver. Był to protest polityczny, na który ludzie przychodzili, aby dać ustawodawcom do zrozumienia, że nie zgadzają się z zakazem konopi. W 2011 roku, ostatnim roku przed legalizacją konopi w Kolorado, zgromadzenie przyciągnęło tysiące ludzi. Gorman nie doczekał jednak legalizacji. Został zamordowany w 2007 roku, a jego sprawa do dziś nie została wyjaśniona.

Korzenie 4/20 tkwią w buncie przeciwko władzom związanym z prohibicją konopi. Jednak wraz ze zmianą podejścia do tej rośliny zmienia się także znaczenie tych liczb. To, co kiedyś było slangiem dla wtajemniczonych, dziś jest przede wszystkim ogromnym magnesem marketingowym. Firmy konopne regularnie osiągają tego dnia rekordowe zyski, a niejeden celebryta używa 4/20 jako części swojej marki. Snoop Dogg i Wiz Khalifa regularnie organizują tego dnia kampanie reklamowe i transmisje na żywo. Miley Cyrus z kolei wielokrotnie wykorzystywała 4/20 do zaplanowania swoich teledysków. Jest też Elon Musk, który liczbę 420 wplótł w swoje prowokacyjne tweety o wycofaniu Tesli z giełdy za 420 dolarów za akcję. W HiSeeds życzymy Ci, abyś obchody 4/20 spędził w towarzystwie dobrych ludzi i świetnych konopi, bez zbędnego stresu i kontrowersji, jak przystało na ten dzień.

Zainteresował Cię ten artykuł? Zajrzyj na blog HiSeeds, gdzie regularnie poświęcamy uwagę nie tylko historii konopi, ale także nowościom w branży, a przede wszystkim najlepszym odmianom konopi.